Dostosuj preferencje dotyczące zgody

Używamy plików cookie, aby pomóc użytkownikom w sprawnej nawigacji i wykonywaniu określonych funkcji. Szczegółowe informacje na temat wszystkich plików cookie odpowiadających poszczególnym kategoriom zgody znajdują się poniżej.

Pliki cookie sklasyfikowane jako „niezbędne” są przechowywane w przeglądarce użytkownika, ponieważ są niezbędne do włączenia podstawowych funkcji witryny.... 

Zawsze aktywne

Niezbędne pliki cookie mają kluczowe znaczenie dla podstawowych funkcji witryny i witryna nie będzie działać w zamierzony sposób bez nich. Te pliki cookie nie przechowują żadnych danych umożliwiających identyfikację osoby.

Funkcjonalne pliki cookie pomagają wykonywać pewne funkcje, takie jak udostępnianie zawartości witryny na platformach mediów społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcje stron trzecich.

Analityczne pliki cookie służą do zrozumienia, w jaki sposób użytkownicy wchodzą w interakcję z witryną. Te pliki cookie pomagają dostarczać informacje o metrykach liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Wydajnościowe pliki cookie służą do zrozumienia i analizy kluczowych wskaźników wydajności witryny, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia użytkownika dla odwiedzających.

Reklamowe pliki cookie służą do dostarczania użytkownikom spersonalizowanych reklam w oparciu o strony, które odwiedzili wcześniej, oraz do analizowania skuteczności kampanii reklamowej.

Kategorie
Bez kategorii

Recenzja filmu: „Jeszcze dalej niż Północ”

×
  • Tytuł: Jeszcze dalej niż Północ

  • Oryginalny tytuł: Bienvenue chez les Ch’tis

  • Gatunek: Komedia
  • Rok produkcji: 2008
„Philippe Abrams jest naczelnikiem poczty w Salon-de-Provence. Ma synka i żonę Julie o skłonnościach depresyjnych, która marzy, by zamieszkać na Lazurowym Wybrzeżu. Philippe pragnie uszczęśliwić ją za wszelką cenę. Dopuszcza się oszustwa, w nadziei na uzyskanie posady na Riwierze. Niestety, przekręt wychodzi na jaw, a Abrams, za karę zostaje oddelegowany do Bergues, małego miasteczka na północy Francji. Panują tam temperatury jak na Biegunie Północnym, a mieszkający ludzie są wrogo nastawieni, mówią w dziwnym narzeczu, nie myją się, jedzą śmierdzący ser, a dzień zaczynają od litra czystej. Tak przynajmniej sądzi większość Francuzów, a wśród nich bohater filmu… Philippe jedzie sam, rodzina zostaje w Prowansji. Ku jego wielkiemu zaskoczeniu, miasteczko okazuje się urokliwe, a mieszkańcy – gościnni i sympatyczni. Znajduje nawet przyjaciela – to listonosz i miejscowy dzwonnik, rozdarty pomiędzy wymaganiami zaborczej matki, a miłością do koleżanki z pracy. Philippe co drugi weekend spędza z rodziną. Początkowo próbuje przekonać żonę o zaletach Północy, ale ona nie chce mu uwierzyć. Twierdzi, że mąż kłamie, by jej nie martwić. Wreszcie, dla świętego spokoju, Philippe postanawia utrzymywać ją w przekonaniu, że pobyt w Bergues to prawdziwe piekło. Od tej chwili żyje w wygodnym kłamstwie: przez dwa tygodnie świetnie się bawi w towarzystwie Antoine’a i znajomych z pracy, a co drugi weekend wraca pod opiekę żony, która czuje się potrzebna i coraz skuteczniej walczy z depresją. Wszystko idzie dobrze do chwili, gdy Julie postanawia przeprowadzić się do Bergues, by towarzyszyć mężowi „na zesłaniu”. Philippe musi przyznać się Antoine’owi i reszcie kolegów, że okłamał żonę, przedstawiając ich jako nieokrzesanych barbarzyńców. Błaga, by pomogli mu zniechęcić Julie do pozostania w Bergues. Zeźleni podwładni przystają na tę prośbę, i dokładają wszelkich starań, by wizyta na Północy była dla żony szefa najgorszym wspomnieniem w życiu.”

Jako, że nie jestem wielkim koneserem komedii, to dzielę ten gatunek na 3 typy: a) komedie tylko z nazwy (czyli całkowicie nieśmieszne kichy); b) komedie wywołujące śmiech do rozpuku (zwłaszcza po kilku głębszych i w doborowym towarzystwie. Gagi są głupawe i proste jak konstrukcja cepa, a widz śmieje się jak głupi np. z puszczanych bąków, fekalnego poczucia humoru, czy motywów, gdzie koleś dostaje w łeb przydeptując grabie :DDD); c) komedie wprawiające w wyśmienity nastrój i przywołujące permanentnego „banana” na twarzy („uśmiech”. Nie mylić z „brechtem”). „Jeszcze dalej niż północ” to przykład tej trzeciej – najrzadziej spotykanej i najtrudniejszej do zrealizowania – kategorii. Są tu momenty kiedy faktycznie można popłakać się ze śmiechu (motywy kiedy główny bohater jedzie ze swoim podwładnym „w teren”, żeby mu pokazać, jak powinno się odmawiać mieszkańcom alkoholowych poczęstunków; albo – cała część dotycząca przyjazdu żony głównego bohatera, przywołująca z biegu skojarzenia z ostatnim odcinkiem genialnego serialu „Alternatywy 4” :DDD), ale co ważniejsze – przez cały seans człowiek siedzi, zacieszając się do telewizora, zapomina o troskach dnia codziennego i daje się porwać tej prostej, aczkolwiek bardzo urzekającej i potrafiącej wprawić w doskonały nastrój, historii.

Film, pomimo swojej lekkości, porusza dość istotny temat ksenofobii i wyobrażeń kształtowanych na mitach i stereotypach, który nieobcy jest także i Polakom. Główny bohater, jadąc do Bergues, uważa że nic gorszego nie mogło go już spotkać (świetna scena, kiedy „pędzi” autostradą, z prędkością 50 km/h, spowalniając cały ruch – tak bardzo mu się spieszy, aby dotrzeć na miejsce przeznaczenia), a wizja 2 lat na zadupiu Francji – to dla niego niczym wyrok śmierci. Reżyser bardzo sprawnie i z kpiarskim przymrużeniem oka, pokazuje nam, że nigdy nie wiadomo, gdzie przyjdzie nam znaleźć swoje „małe niebo”, a barykadując się za tonami uprzedzeń i absurdalnych wyobrażeń – sami odbieramy sobie na to szansę. Niby banalne i oczywiste dla wszystkich, ale jakże często o tym zapominamy…

Film raczy nas także doskonałym, komediowym aktorstwem (trudno nie „kupić” głównego bohatera, jego żony, czy całej „ekipy” z Bergues. Widz bardzo szybko ich akceptuje i się z nimi zżywa), oraz malowniczymi ujęciami francuskiej prowincji.

Pomimo, że zaczynając seans, niemal na 100% można stwierdzić jak on się skończy (chociaż, czy aby na pewno…?), to ponad 1,5 godziny spędzone w Bergues, z tamtejszymi ludźmi, w „krainie”, gdzie czas płynie wolniej, praca jest bezstresowa, a największym problemem jest to, gdzie wyskoczyć z ekipą wieczorem – jest tak odstresowującym doznaniem, że sam, choć przez ten czas, przestałem zupełnie myśleć, że właśnie się kończy majówkowy, długi weekend i jutro trzeba znowu iść do znienawidzonej roboty;) I to chyba będzie najlepsza rekomendacja, dla tej przesympatycznej, francuskiej komedii. Moja ocena: 7/10.
Ocena Autora: 7
Autor: Raven
Zobacz trailer
Nowości filmowe - Premiery filmowe
Szukasz serialu - Znajdź serial dla siebie
Katalog filmowy - Katalog z filmami
Szukaj filmu - Znajdź film dla siebie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *